ProSafe  Profesjonalna Ochrona Pojazdów GPS
815
  O Firmie   Ochrona Pojazdów GPS   Autoalarmy   Cennik   Certyfikaty   Dealerzy  Media  Kontakt


Artykuł "Wojna hi-tech ze złodziejami aut"

Wojna hi-tech ze złodziejami aut

Agata Kuźnicka

Nowe metody zabezpieczania samochodów to coraz większe szanse na obronę przed kradzieżą

Wsiadam do „kradzionego”złotego hyundaia tucsona. Od razu widzę, że z uruchomieniem go może być kłopot - przy kierownicy zainstalowano klawiaturę wymagającą podania kodu dostępu. Bez tego silnik nie reaguje na przekręcenie kluczyka w stacyjce. Mój towarzysz podejmuje ryzyko, wbija kod i udaje się nam ruszyć. A więc samochód jest już nasz! Po kilku minutach w aucie rozlega się wibrujący i piskliwy dźwięk. Co się dzieje? Zaczyna mrugać czujka umieszczona nad deską rozdzielczą. Dźwięk jest coraz bardziej przenikliwy i drażniący. Po chwili włącza się klakson. Przechodnie zaczynają się na nas gapić, kierowcy innych aut zaglądają nam w okna. Ale zamieszanie!
Nie ma wyjścia - trzeba zjechać na bok i wyłączyć silnik. Klakson milknie, ale auto staje na dobre. Na nic przekręcanie kluczyka i rozpaczliwe próby pompowania pedałem gazu.
- Dzień dobry, tu Stacja Monitorowania Alarmu (SMA), czy coś się dzieje z pana wozem? - taki telefon odbiera w tej chwili właściciel auta. - Samochód znajduje się w Warszawie, przy skrzyżowaniu ulic Bitwy Warszawskiej i Białobrzeskiej. Został uruchomiony alarm kodu napadowego. Co mam robić?
- Wszystko w porządku - odpowiada Mirosław Kleniewski, właściciel hyundaia tucsona, który mi towarzyszy w tej pokazowej „kradzieży”. - Proszę odwołać alarm i odblokować samochód.
Mija może minuta i alarm przestaje działać, a auto znów jest sprawne.
Mirosław Kleniewski, prezes zarządu firmy ProSafe od 10 lat zajmujący się rozpracowywaniem i wdrażaniem systemów alarmowych i monitorujących pojazdy, tłumaczy mi, co dokładnie przed chwilą działo się w samochodzie.
- W tym przypadku zadziałał System Personalizacji i Identyfikacji Dostępu (SPiID), którego głównym urządzeniem jest skomplikowana forma immobilisera. Identyfikuje on właściciela pojazdu po karcie dostępu lub klawiaturze, za pomocą której należy wpisać odpowiedni kod.
Mirosław Kleniewski od razu rozwiewa nasze wątpliwości:
- Złodzieje zdają sobie sprawę z czyhających na nich pułapek. Widząc klawiaturę przy tablicy rozdzielczej wiedzą, że aby uruchomić ten wóz, będą potrzebowali kodu. Zazwyczaj więc starają się go wyłudzić od właścicieli. Jednak z tym systemem wiążą się też inne skomplikowane utrudnienia i w przypadku minimalnego błędu złodzieja włącza się alarm, a operator zawiadamia policję.
Jedna z takich sztuczek zadziałała, uniemożliwiając nam „porwanie”auta.
Obowiązujące w Polsce prawo unijne zabrania zdalnego zatrzymywania pojazdu będącego w ruchu, co robi się na przykład w Kanadzie i co przyniosło efekty, bo liczba kradzieży spada. Natomiast opisywany system ProSafe posiada możliwość zdalnego zablokowania rozruchu pojazdu podczas jego postoju.
Jednak i u nas złodzieje nie mają lekko, bo operator może zdalnie włączyć światła, klakson czy kierunkowskazy. Jeśli złodziej nie zatrzyma auta, szybko dopadnie go najbliższy patrol policji, która już będzie go szukała.

W Polsce w ubiegłym roku skradziono ponad 35 tysięcy samochodów, w tym przeszło 27 tysięcy osobowych. Natomiast w 2005 roku skradziono ponad 40 tysięcy aut osobowych, a w 2004 ponad 45 tysięcy. Czyli i u nas obserwuje się tendencję spadkową.
- Trudno oszacować, co decyduje o spadku kradzieży samochodów - tłumaczy komisarz Marcin Szyndler z biura prasowego Komendy Głównej Policji. - Na pewno dodatni wpływ ma coraz lepiej wyszkolona policja stosująca uznane na świecie techniki wyłapywania złodziei, na przykład samochody-pułapki.


1 2 3 4


ProSafe Sp. z o.o. Mapa Strony email: prosafe@prosafe.com.pl
Marcin Kleniewski all rights reserved